Kategorie
Różne

Marek Belka mówi bankowcom prawdę o nich samych

A teraz powiem o Was prawdę.

Wystąpienie Marka Belki z 12 marca 2014 r. na Forum Bankowym zorganizowanym przez Związek Banków Polskich. Konferencja odbyła się pod hasłem: “Banki w społecznej gospodarce rynkowej w świetle doświadczeń z ostatniego kryzysu i stanu rozwoju rynku finansowego”.

Marek Belka mówi prawdę o bankowcachTo nie­praw­da, że banki są tylko przed­się­bior­stwa­mi ko­mer­cyj­ny­mi, od­po­wia­da­ją tylko przed ak­cjo­na­riu­sza­mi i mają tylko efek­tyw­nie funk­cjo­no­wać i przy­no­sić im dy­wi­den­dę. Od czasu, gdy wpro­wa­dzo­no na świe­cie sys­tem pu­blicz­ne­go ubez­pie­cze­nia de­po­zy­tów, sta­li­ście się czę­ścią pań­stwa. I macie nie tylko prawa, ale też bar­dzo po­waż­ne obo­wiąz­ki.

Dzię­ku­ję za miłe po­wi­ta­nie, mam na­dzie­ję, że bę­dzie­cie mnie rów­nie miło że­gnać. Słusz­nie czy nie­słusz­nie, zo­sta­łem zwa­bio­ny na pań­stwa spo­tka­nie pod ty­tu­łem „Banki w spo­łecz­nej go­spo­dar­ce ryn­ko­wej”. Wpraw­dzie po­ję­cie spo­łecz­nej go­spo­dar­ki ryn­ko­wej staje się tak po­jem­ne, że aż nie­kie­dy staje się puste, dla­te­go nie wiem, co kie­row­nic­two Związ­ku Ban­ków Pol­skich miało na myśli, pro­po­nu­jąc taki temat, ale ja ro­zu­miem, że ist­nie­je dzi­siaj po­trze­ba za­sta­no­wie­nia się nad spo­łecz­ny­mi kon­se­kwen­cja­mi dzia­ła­nia ban­ków i funk­cjo­no­wa­nia in­sty­tu­cji fi­nan­so­wych.

To w isto­cie naj­waż­niej­sze re­flek­sje, które nur­tu­ją osoby przy­glą­da­ją­ce się świa­tu fi­nan­sów po kry­zy­sie. Kry­zy­sie, który jak nie­któ­rzy twier­dzą, jesz­cze trwa. Ale ozna­cza to też, że za­sta­no­wi­cie się pań­stwo nad kwe­stia­mi etycz­ny­mi w dzia­ła­niu ban­ków oraz ochro­ną kon­su­men­ta. W tej dru­giej spra­wie prze­ży­wa­my istną re­wo­lu­cję. Re­wo­lu­cję, która ozna­cza odej­ście od sta­ro­rzym­skiej za­sa­dy ca­ve­at emp­tor (niech ku­pu­ją­cy się strze­że). Dziś to ca­ve­at ven­di­tor (niech sprze­da­ją­cy się strze­że) jest za­sa­dą coraz czę­ściej obo­wią­zu­ją­cą.

NAJPIERW TŁO

Kry­zys za­czął się w sys­te­mie fi­nan­so­wym i dla­te­go banki po­wszech­nie – zresz­tą słusz­nie – obar­cza się znacz­ną od­po­wie­dzial­no­ścią za to, że w ogóle do niego do­szło i że miał tak ogrom­ny wpływ na go­spo­dar­ki wielu kra­jów świa­ta. Jed­nak wśród współ­od­po­wie­dzial­nych na pewno trze­ba wy­mie­nić po­li­ty­ków i re­gu­la­to­rów. W końcu to pre­zy­den­ci USA wy­mo­gli lub wręcz zmu­si­li banki do po­ży­cza­nia pie­nię­dzy lu­dziom, któ­rzy w nor­mal­nych wa­run­kach na te kre­dy­ty za­słu­gi­wać nie po­win­ni. Ale zo­sta­wić takie stwier­dze­nie bez ko­men­ta­rza by­ło­by nie­wła­ści­we. Bo to, iż po­li­ty­kom ame­ry­kań­skim przy­szło do głowy za­chę­cać ko­mer­cyj­ne banki do wy­ho­do­wa­nia sub­pri­me’ów (po­życz­ki udzie­la­ne oso­bom, które nie mogły ich spła­cić – przyp. red.), nie jest tylko wy­ni­kiem ich per­wer­syj­nej chęci do wy­gra­nia ko­lej­nych wy­bo­rów. To smut­ny wnio­sek, jaki pły­nie z cha­rak­te­ru i struk­tu­ry we­wnętrz­nej go­spo­dar­ki, nie tylko ame­ry­kań­skiej, lecz także in­nych, w któ­rych ro­sną­ce nie­rów­no­ści spo­łecz­ne usi­łu­je szpa­chlo­wać się ro­sną­cym za­dłu­że­niem go­spo­darstw do­mo­wych. Pa­mię­taj­cie, pań­stwo ban­kie­rzy – go­spo­dar­ka, w któ­rej nie­rów­no­ści spo­łecz­ne prze­kra­cza­ją po­ziom to­le­ran­cji, za­czy­na być z grun­tu nie­sta­bil­na. I to nie tylko spo­łecz­nie, ale i eko­no­micz­nie – to udo­wod­nił kry­zys sub­pri­me.

Nie można mówić o tym, że wy­eg­ze­kwo­wa­no od­po­wie­dzial­ność od tych osób świa­ta fi­nan­sów, które do­pro­wa­dzi­ły do kra­chu, tak jak to miało miej­sce po Wiel­kim Kry­zy­sie w la­tach 30. Wtedy wielu od­po­wie­dzial­nych ban­kow­ców po­szło po pro­stu do paki. Teraz było ina­czej. Pod­sta­wo­wą formą re­ak­cji na nie­daw­ny kry­zys stały się pro­po­zy­cje re­gu­la­cji do­ty­czą­cych wa­run­ków i gra­nic funk­cjo­no­wa­nia ban­ków, ryn­ków fi­nan­so­wych, pro­po­zy­cje no­wych wy­mo­gów ka­pi­ta­ło­wych i norm płyn­no­ścio­wych, ogra­ni­cze­nia wy­na­gro­dzeń za­rzą­du, struk­tu­ral­ne ogra­ni­cze­nia za­kre­su dzia­łal­no­ści in­sty­tu­cji de­po­zy­to­wych, zmia­na kształ­tu rynku OTC (po­za­gieł­do­wy obrót pa­pie­ra­mi war­to­ścio­wy­mi – przyp. red.) i in­tru­men­tów po­chod­nych. Mo­gli­by­śmy tę listę roz­wi­jać… Gdyby chcieć syn­te­tycz­nie scha­rak­te­ry­zo­wać te zmia­ny, to można uznać, że zmie­rza­ją one – jeśli nie do cał­ko­wi­tej zmia­ny mo­de­lu biz­ne­so­we­go ban­ków w kra­jach roz­wi­nię­tych – to do po­waż­ne­go osła­bie­nia po­wią­za­nia dzia­łal­no­ści de­po­zy­to­wo-kre­dy­to­wej ban­ków z sy­tu­acją na ryn­kach fi­nan­so­wych. Oczy­wi­ście, aby tak się stało, banki mu­sia­ły­by też w za­sad­ni­czym stop­niu zmie­nić cha­rak­ter re­la­cji z klien­ta­mi ko­rzy­sta­ją­cy­mi z tra­dy­cyj­nych usług. A więc wró­cić do bu­do­wa­nia re­la­cji i wy­dłu­żyć ho­ry­zont, w któ­rym roz­wa­ża­ją skut­ki dzia­łań.

To, co po­wie­dzia­łem do­tych­czas, to sze­ro­kie tło. Teraz chciał­bym się sku­pić na pol­skim sys­te­mie ban­ko­wym. Czę­sto po­wta­rzam, iż nasz sys­tem ban­ko­wy jest naj­bliż­szy tego, jaki chcie­li­by­śmy mieć na świe­cie. Jest tym, z czego po­win­ni­śmy być dumni. Pol­skie banki są nie­zbyt duże, do­brze ska­pi­ta­li­zo­wa­ne i sto­sun­ko­wo mało za­ra­żo­ne nie­etycz­ny­mi dzia­ła­nia­mi. Mogę wręcz po­wie­dzieć, że na tle swo­ich ko­le­gów w UE je­stem dumny, że mamy taki sys­tem ban­ko­wy.

Ale to wszyst­ko, co mam do­bre­go do po­wie­dze­nia o ban­kach.

MACIE SZCZĘŚCIE

Teraz, dla na­szej we­wnętrz­nej kon­sump­cji, roz­bio­rę na czyn­ni­ki pierw­sze to, co myślę o was i o wa­szym wpły­wie na go­spo­dar­kę. Ban­ko­wość w Pol­sce nie tylko jest w do­brej sy­tu­acji w sen­sie wy­mo­gów ka­pi­ta­ło­wych, sta­bil­no­ści i zy­skow­no­ści. Nie do­świad­cza­cie także ma­so­wych ne­ga­tyw­nych od­czuć spo­łecz­nych. Nie je­ste­ście trak­to­wa­ni przez spo­łe­czeń­stwo i media jako wi­no­waj­cy i spraw­cy zła po­wszech­ne­go. Zresz­tą tego wiel­kie­go zła nie było w Pol­sce. Macie szczę­ście. Mamy wszy­scy szczę­ście. Ale czy to ozna­cza, że nie mo­że­cie być przed­mio­tem słusz­nej kry­ty­ki, słusz­nych ata­ków ze stro­ny pu­blicz­no­ści? Czy wszyst­ko to, co ro­bi­cie, służy spo­łe­czeń­stwu i go­spo­dar­ce?

Tutaj mo­gli­by­ście zadać py­ta­nie: „Chwi­lecz­kę, ja­kie­mu spo­łe­czeń­stwu? Je­ste­śmy przed­się­bior­stwa­mi ko­mer­cyj­ny­mi i od­po­wia­da­my tylko przed ak­cjo­na­riu­sza­mi. Mamy tylko efek­tyw­nie funk­cjo­no­wać i przy­no­sić im dy­wi­den­dę”. Nie­praw­da. Od czasu, gdy wpro­wa­dzo­no na świe­cie sys­tem pu­blicz­ne­go ubez­pie­cze­nia de­po­zy­tów oraz od czasu uzna­nia przez rządy, że nie­któ­re banki są tak ważne sys­te­mo­wo, że nie mogą upaść, od tego czasu sta­li­ście się czę­ścią pań­stwa, trze­ba to wy­raź­nie po­wie­dzieć. I macie nie tylko prawa, ale też bar­dzo po­waż­ne obo­wiąz­ki. Jak tych obo­wiąz­ków nie bę­dzie­cie wy­ko­ny­wać, za­wsze znaj­dzie się ktoś, kto wam to na głos powie.

Jakie zja­wi­ska, które mogą być groź­ne dla ban­ków i spo­łe­czeń­stwa, bu­dzi­ły ostat­nio kon­tro­wer­sje? Za­cznij­my od opcji wa­lu­to­wych, któ­rych skala na szczę­ście nie była taka, by znacz­nie za­gro­zi­ła go­spo­dar­ce i samym ban­kom. To także kre­dy­ty wa­lu­to­we, które są jak ty­ka­ją­ca bomba spo­łecz­na. Nie dajmy się oszu­kać, że nie mają one żad­ne­go zna­cze­nia. Że lu­dzie spła­ca­ją kre­dy­ty, a wy jakoś sobie ra­dzi­cie z ich fi­nan­so­wa­niem. Już widać wy­raź­nie, że będą lu­dzie, któ­rzy pod­nio­są ten temat przy ko­lej­nych wy­bo­rach par­la­men­tar­nych. I nie mo­że­my ot tak, po pro­stu, zo­sta­wić tego pro­ble­mu na naj­bliż­sze 20 lat. Usiądź­cie, po­roz­ma­wiaj­cie, za­pro­po­nuj­cie in­no­wa­cyj­ne roz­wią­za­nia, które po­zwo­li­ły­by ten pro­blem je­że­li nie roz­wią­zać, to ogra­ni­czyć – kon­sen­su­al­nie, nie si­ło­wo. To nie jest kwe­stia, wobec któ­rej po­win­ni­śmy przejść obo­jęt­nie, bo bę­dzie nam się to od­bi­jać czkaw­ką. Ko­lej­na spra­wa – po­li­so­lo­ka­ty. Po­miń­my skom­pli­ko­wa­ną struk­tu­rę tych in­stru­men­tów, skup­my się na spo­so­bie ich dys­try­bu­cji bu­dzą­cym wiel­kie pro­ble­my etycz­ne. To też się bę­dzie od­bi­jać czkaw­ką, zresz­tą nie­któ­rym już się od­bi­ja. Wresz­cie lo­ka­ty an­ty­po­dat­ko­we. To była kpina z pań­stwa, a wy w niej uczest­ni­czy­li­ście. Mo­że­cie się tłu­ma­czyć, że kon­ku­ren­cja zmu­sza was do tego, by dzia­łać jak wszy­scy. Ale czy to pro­wa­dzi do bu­do­wy war­to­ści, czy do tego, by w na­stęp­nym kwar­ta­le mieć wy­so­ki zysk i po­chwa­lić się ak­cjo­na­riu­szom? Oba­wiam się, że tylko do tego dru­gie­go. Nie ozna­cza to, że są to zja­wi­ska do­mi­nu­ją­ce w pol­skim sys­te­mie ban­ko­wym. Przy­po­mi­nam, że za­czą­łem wy­stą­pie­nie od wiel­kie­go kom­ple­men­tu i się z niego nie wy­co­fu­ję. Tylko że my, we wła­snym gro­nie, po­win­ni­śmy mieć świa­do­mość tego, że ten dobry obraz ban­ko­wo­ści może zo­stać łatwo ze­psu­ty dzia­ła­nia­mi, o któ­rych wspo­mnia­łem.

JEST POGOŃ ZA SZYBKIM WYNIKIEM

Sła­bo­ści na­sze­go sys­te­mu ban­ko­we­go są od­zwier­cie­dle­niem nie­do­brej ewo­lu­cji świa­to­we­go sys­te­mu fi­nan­so­we­go. Cho­dzi o tzw. short-ter­mism (zysk w bar­dzo krót­kim okre­sie), który jest pro­duk­tem nie­do­brej in­no­wa­cji teo­re­tycz­nej szyb­ko pod­chwy­co­nym przez ludzi biz­ne­su, gdzie naj­waż­niej­szą war­to­ścią jest sha­re­hol­ders in­te­rest. I mamy tego efekt – banki na całym świe­cie w coraz mniej­szym stop­niu fi­nan­su­ją go­spo­dar­kę. Dla­cze­go? Bo to się słabo pod­da­je al­go­ryt­mi­za­cji. Fi­nan­so­wa­nie przed­się­biorstw musi być opar­te na re­la­cjach, a to jest droż­sze i nie­ko­niecz­nie musi przy­nieść szyb­kie zyski. Le­piej więc wpro­wa­dzić al­go­rytm i uru­cho­mić ma­szyn­kę do two­rze­nia kre­dy­tów hi­po­tecz­nych. To był wiel­ki błąd, że ban­kom uni­wer­sal­nym po­zwo­lo­no udzie­lać kre­dy­tów hi­po­tecz­nych. Ale dzi­siaj już w tym tkwi­my. I wi­dzi­my pogoń za szyb­kim wy­ni­kiem, który ła­twiej osią­gnąć za po­mo­cą kom­pu­te­ra i al­go­ryt­mu, a nie po­przez bu­do­wa­nie trwa­łych re­la­cji.

Wresz­cie in­no­wa­cje. Nie ma bar­dziej in­no­wa­cyj­ne­go sek­to­ra go­spo­dar­ki świa­to­wej niż sys­tem fi­nan­so­wy. Ale in­no­wa­cyj­ność kon­cen­tru­je się na spo­so­bach wy­ko­rzy­sty­wa­nia róż­nic re­gu­la­cyj­nych i na opty­ma­li­za­cji po­dat­ko­wej, czyli oszu­stwie w świe­tle prawa. A nie na dzia­ła­niach, które po­zwa­la­ły­by le­piej fi­nan­so­wać start-upy. Ocze­ku­ję od was, że wy bę­dzie­cie nas – KNF, NBP, mi­ni­stra fi­nan­sów – kopać po kost­kach i pro­po­no­wać idee, które będą słu­żyć także go­spo­dar­ce. Bo przy­po­mi­nam – je­ste­ście czę­ścią pań­stwa.

No, chyba już wy­star­czy… Ale na ko­niec – oba­wiam się, że szyb­ko za­po­mni­my o kry­zy­sie i za­tę­sk­ni­my do zło­tych cza­sów, kiedy można było uru­cho­mić ma­szyn­kę do kre­dy­tów hi­po­tecz­nych. Jak ktoś z sek­to­ra ban­ko­we­go mówi o ko­niecz­no­ści zwięk­sze­nia oszczęd­no­ści w kraju, za­wsze na­cho­dzi mnie taka myśl: „Pew­nie chcą mieć wię­cej pie­nię­dzy na sfi­nan­so­wa­nie ma­szyn­ki hi­po­tecz­nej”. Da­le­ko tak nie zaj­dzie­my. Banki mogą być do­brem na­ro­do­wym. I myślę, że w dal­szym ciągu w Pol­sce je­ste­śmy w tej szczę­śli­wej sy­tu­acji. Ale to nie zna­czy, że to dobro na­ro­do­we nie jest za­gro­żo­ne. Za­gro­żo­ne przede wszyst­kim przez pewne dzia­ła­nia was sa­mych. Chciał­bym, że­by­ście byli tej go­spo­dar­ki do­brym sługą, a nie złym panem.

 

W odpowiedzi na “Marek Belka mówi bankowcom prawdę o nich samych”